Archive for the ‘Blog’ Category

Będę się z wami dzielił prostymi piosenkami, które są dobrą okazją złapania za gitarę przez początkujących gitarzystów :)

Zaczynamy od mojego dzisiejszego odkrycia, „The Past Recedes”. Jest to całkiem prosta piosenka, posiada cztery proste akordy na zwrotce, oraz cztery proste akordy na refrenie. Jedyne co może sprawić wam trudność, to bicie gitarowe, które jest całkiem zaskakujące, bo chwyt D jest grany krócej i jest szybkie przejście na Am (a-moll). No i ostatni chwyt B (H w polskiej notacji nutowej), może sprawić problem, bo jest to chwyt barowy (barre).

Jak ktoś nie wie jak wygląda chwyt D7 to tutaj macie sposób jego złapania:

akord D7

Intro:
G D Am Em x3

G D Am

Zwrotka:
G  D  Am Em    
And then the past recedes
G D Am Em
And I won't be involved
G D Am Em
The effort to be free
G D Am Em
Seems pointless from above
G D Am Em
Yor're looking down at' me
G D Am Em
I'd rather stay below
G D Am Em
Than have you staring up at me
G D                      Am   B
Theres nowhere I want to goooooooo

C        D7              Em             D
Ay, this business of how long we try to stay alive
C      D7                   Em 
Why to be here you've first got to die
D
So I gave it a try
    C           G  
And what do you know
            Am      D7
Time was so long ago

G D Am Em
And thinks come back you see
G D Am Em
To where they don't belong
G D Am Em
And every drop of sea 
G D                     Am   B
Is the whole ocean      oooooooohhh 

  C           D7
I lied to the greatest thieves
      Em           D   
About anything and everything
C     D7           Em
I'm a figure of forgotten speech
D
I'm our of reach 
C               G 
I can't play it safe
            Am          D7 
But I might just in case


Solo:
(Akordy ze zwrotki)


C    D7            Em
I'm disguised as a reaching hand
D
I'm working man
  C         D7 
I dont understand why clockout
Em            D
Comes so slow every time
       C          G            Am
That's one line I stay right behind
       C          G            Am    B
That's one line I stay right behind

G D Am Em x3

G D Am B  G

źródło tabulatury: http://tabs.ultimate-guitar.com/j/john_frusciante/past_recedes_tab.htm
Reklamy

Czyli co ja mam grać na gitarze? Często zadaje sobie to pytanie. Im dłużej gram, tym mniej rzeczy mnie inspiruje. Co wtedy robię? Wchodzę na YouTube i szukam. Czego? Coverów, nagrań live ulubionych zespołów, ciekawych oryginalnych wykonań przy użyciu innych instrumentów. Wczoraj odkryłem coś, co już znałem. Połączenie muzyki elektronicznej z gitarą. Ciężko połączyć obydwa gatunki, mimo, że ich nazwa może być podobna. Problem pojawia się przy nagrywaniu materiału. Gitara jest instrumentem, który całkiem ciężko się nagrywa. O wiele ciężej, niż instrument klawiszowy… ale łatwiej niż taką perkusję. Problematycznym w późniejszym etapie może być również mastering materiału i dodawanie efektów. Ale odkryłem rzecz o wiele ciekawszą. Covery przy użyciu gitary elektrycznej.

Tutaj macie miks dwóch piosenek + zagrane na gitarze.

Już się wcześniej z tą osobą spotkałem. Niesamowicie gra na gitarze. Jest w pewien sposób dla mnie inspiracją. Czemu? Przez sposób grania na gitarze. Gitarzyści  to dosyć leniwe istoty. Wybieramy dźwięki, które leżą najbliżej naszej obecnej pozycji palców. Przynajmniej ci z nas, którzy są początkujący. Potem można oczywiście tę umiejętność doskonalić, kierować się w inne rejony gryfu. Muszę przyznać szczerze, że sam jestem w tej kwestii leniwy. Postanowiłem to zmienić. Grać bardziej dynamiczniej. Rozpoczynając z pierwszego progu, a kończąc na 22. Muzyka elektroniczna w kwestii dynamiczności jest tego świetnym przykładem. Twórcy przez fakt edytowania swoich kompozycji mają tą możliwość. Gdyby przyszło im dawać koncerty live, z pewnością mieliby trudności.

Kolejny film jego produkcji. Tym razem cover Skrillexa:

Gitara rytmiczna, szybkie przejście slidem na solo, akcentowanie dźwięków, oraz wpadająca w ucho melodia. Te cechy musi posiadać w mojej opinii dobry utwór. I posiada. Z innych jego coverów polecam Feed Me:

Drugi temat. Kim są dinozaury rocka? Są to te zespoły, które grają ten gatunek muzyki od dłuższego czasu…, a czasami całe swoje życie. Kogo można do nich zaliczyć? Deep Purple, Rollin Stones, AC/DC, Led Zeppelin… wiele ich było. Chciałbym dziś napisać o tych ostatnich. Aktualnie w drodze do szkoły słucham ich pierwszej płyty. Jest świetna. Mimo że momentami nudzi to solówki Jimmiego Page to absolutne mistrzostwo. Większość kawałków z tej płyty już słyszałem. Good Times Bad Times, Communication Breakdown, czy Dazed and Confused powinien znać każdy. Jak stworzyć kawałek w taki sposób, aby było słychać gitarę basową, a co lepsze, aby było ją łatwo zapamiętać? Nagrać główny riff na basie, dać na początek, a elektrycznej pozostawić pojedyncze akcenty. Bas w How Many More Times jest idealnym tego przykładem.

Jednak co jest ciekawsze? Baby I’m Gonna Leave You.

Bardzo podobają mi się lekkie gitary o brzmieniu „akustycznym” w takich kawałkach. Nie jest to łatwe do zagrania. Trochę trzeba się wysilić, ale efekt jest zdumiewający. Tabulatura? Proszę bardzo :) http://tabs.ultimate-guitar.com/l/led_zeppelin/baby_im_gonna_leave_you_tab.htm W konwencji przypomina trochę Stairway to Heaven zagrane w odrobinie szybszym tempie. Jak ktoś lubi ostre przesterowane brzmienie, to polecam przyjrzeć się wcześniej wspomnianemu przeze mnie Good Times Bad Times http://tabs.ultimate-guitar.com/l/led_zeppelin/good_times_bad_times_tab.htm Zagrane w bardziej agresywnej formie. Szczególnie solówka sprawia mi problem. Ale jeszcze kiedyś ją opanuje :)

Wspominałem o gwiazdach? Oczywiście, nie chodzi mi, o te co świecą na niebie. Bardziej miałem na myśli, nasze „przyziemne” gwiazdy. Kto ogląda filmy? Piraci z Karaibów? Ktoś? Coś? Z pewnością. Główną rolę grał tam Johnny Depp pod postacią Jacka Sparrowa. Ale nie o filmach my tutaj, a o muzyce. Poza aktorstwem, zajmuje się on również graniem na gitarze. Szczerze? Był to dla mnie swego rodzaju szok. Ja rozumiem, jeszcze jakby to robił hobbistycznie, ale jemu to wychodzi całkiem nieźle. Ma nawet nagranie z Paulem McCartneyem, które znajdziecie pod tym linkiem:

Z kim jeszcze udało mu się zagrać? Lista jest dosyć spora. I ciekawa. ZZ Top, Aerosmith, Marilyn Manson, Oasis… Z ostatnimi grał na slide-guitar, ale to też się liczy. Prawda?

Która z gwiazd jeszcze gra na gitarze? Pewnie trochę ich by było… W końcu to dosyć popularny instrument. Będąc dalej w temacie filmów. Każdy z nas oglądał za dzieciaka filmy w telewizji. W poniedziałki wielkie hity, we wtorki trochę mniej, w środy jakaś komedia, a w piątek i sobotę znów hity, w których udział brali tacy aktorzy jak Jackie Chan, Chuck Norris, Arnold Schwarzenegger, Sylvester Stallone etc.

Ale były też filmy, gdzie ludzie się ciągle bili. Kto był w nich aktorem? Steven Seagal. Poza znajomością wschodnich sztuk walki, jaki się okazuje również gra na gitarze. Nie wierzycie? Sprawdźcie!

Zejdźmy już z tych aktorów, a zajmijmy się muzyką. Co mi ostatnio w głowie gra?

To!

Szczególnie gwizdy na początku łatwo wpadają w ucho. Próbowałem nawet zagrać je na gitarze, może nawet niedługo się z wami podzielę tabulaturą do nich. Stay Tuned! :)

Chcesz tabulatury teraz? Nie ma problemu… no prawie. Ale mam za to akordy! :D

http://tabs.ultimate-guitar.com/f/fitz_and_the_tantrums/the_walker_crd.htm

 

Muszę zmienić sposób publikacji wpisów na blogu. Jako, że nie mam sprzętu na kolejne lekcje, a i tak każdego dnia gram sporo na gitarze, to zamierzam wrzucać kolejne posty w postaci pamiętnika. Nie bez powodu taka nazwa. Będę wrzucał inspiracje, piosenki, które gram każdego dnia, tabulaturę do nich, covery z YouTube. W ciągu tych czterech lat było już na tym blogu wszystko. Lekcje, akordy, tabulatury, wideo poradniki, artykuły muzyczne, newsy, a to wszystko o tematyce gitarowej. Mógłbym iść za tłumem i zrobić z tego lifestyle… ale już próbowałem nowych projektów pod postacią nowych stron. Straciłem czas, lecz zyskałem rzecz o wiele cenniejszą. Doświadczenie. Mój styl pisania przez cały ten okres twórczości uległ niesamowitemu przeobrażeniu. O wiele łatwiej mi się teraz pisze. By nie przedłużać i nie pisać nowego tematu, przejdźmy do konkretów.

Do czego ostatnio podchodziłem? Od dawna byłem fanem Deadmau5, tak więc próbowałem ogrywać jego utwory na gitarze. Z początku ze słuchu, wspomagając się tabulaturą. Z ciekawości wpisałem nazwę piosenki z dopiskiem „cover” na YouTubie i znalazłem to:

Mam gitarę akustyczną i wykonanie na niej brzmi całkiem inaczej od elektryka. Póki co, jestem zmuszony grać na elektrycznej bez wzmacniacza, bo wyniosłem go do sali prób, gdzie ćwiczymy z zespołem, ale nie zmienia to faktu, że pudło rezonansowe dodaje specjalnego brzmienia. Z moich obserwacji wynika, że akustyk cieszy się mniejszą popularnością od gitary elektrycznej. Czemu? Nie mam pojęcia. Lepszy efekt? Więcej możliwości w drugim przypadku? Nie wiem co jest tego powodem. Trzeba zaznaczyć, że na filmie jest inny strój gitary. Zamiast standardowego, jest wariacja pod postacią dźwięków: C#G#C#G#B E

Muszę kiedyś spróbować tej kombinacji. Ja grałem na stroju obniżonym o pół tonu, ale ogrywałem  go bardziej ze słuchu.

Tutaj macie oryginał:

Dla osób chcących zagrać bez zmieniania stroju, znalazłem całkiem dobrą tabulaturę:

http://tabs.ultimate-guitar.com/d/deadmau5/strobe_intro_tab.htm

Jednak jest ona tylko do wstępu i wykonanie jest całkiem ciężkie. Zdecydowanie dla osób obytych z gitarą :)

Kolejną piosenką, nad którą dziś pracowałem było Hey You – Pink Floydów. Uwielbiam takie klimatyczne początki. Trudno mi się przestawić do kostkowania z przeskoczeniem struny.

I znów podaję odnośnik do tabulatury:

http://tabs.ultimate-guitar.com/p/pink_floyd/hey_you_intro_tab.htm

Ciekawy jest zabieg rozpoczęcia z niższej pozycji gryfu. Nie wiem, czy jest tak w oryginale, bo spotkałem się z dwoma wersjami, ale wydaje mi się, że lepiej w ten sposób się gra. Z początku byłem przekonany, że jest to strój niższy od standardowego, jednak się pomyliłem. Na szczęście na moją korzyść, bo nie jestem zwolennikiem przestrajania gitary w dół. Kawałek pochodzi z przełomowej płyty i jednej z lepszych w ich dorobku (według niektórych zaliczana do drugiej zaraz po The Dark Side of the Moon), do której nawet nagrano film.

Sposób grania wstępu przypomina mi The Call of Ktulu od Metalliki. Chodzi mi o sposób kostkowania i zmianę harmoniczną.

Sprawdźcie sami:

Oraz oczywiście tabulatura dla przykładu: http://tabs.ultimate-guitar.com/m/metallica/the_call_of_ktulu_tab.htm

Ostatnią rzeczą, którą dziś ogrywałem był Punk Rock. Mam swój zespół, ale zdarza mi się coraz częściej grać z losowymi osobami proste rzeczy. Prym wiedzie w tej kwestii Blues w standardowej progresji akordów, cztero-akordowy rock, ale perkusiści coraz częściej proponują punk rocka. Znam sporo zespołów w tej tematyce, ale miałem zawsze problemy z graniem go na gitarze. Wydawał mi się zawsze taki prosty. Przyziemny. Zaletą jest jednak fakt, że łatwo wytłumaczyć basiście co ma grać, a perkusista może się w tej kwestii wykazać :)

Tak więc padło na The Offspring.

Tabulatura do The Kids Arent Alright

http://tabs.ultimate-guitar.com/o/offspring/the_kids_arent_alright_tab.htm

Muszę ostrzec, że jest to dobra wersja… jednak intro powinno zagrać o próg wyżej.

O tak: kids arent alright

 

Kolejną piosenką, od tego samego wykonawcy było Self Esteem

Rytmiczne gitarki, fajny bas, który po części zastępuje gitarę na zwrotkach i mocny przester na wzmacniaczu.

Tab: http://tabs.ultimate-guitar.com/o/offspring/self_esteem_ver6_tab.htm

Jest bardzo ława do zagrania. Zdecydowanie polecana dla początkujących gitarzystów, którzy posiadają elektryka, a szukają piosenek do zagrania.

 

To tyle na dzisiaj. Będę starał się kontynuować ten cykl piosenek. W końcu gram ich sporo każdego dnia, a podzielić się nimi to nie problem. Kwestia zagospodarować czas na napisanie posta :)

Ostatnio często spotykam się z tym zagadnieniem. Mój tata zawsze mi powtarzał, że żeby osiągnąć sukces to trzeba być systematycznym w tym co się robi. I to jest prawda. Każda dziedzina nauki, każde hobby, zainteresowanie się z tym wiąże. Posiadamy tak jakby paski doświadczenia i skilli (gracze zrozumieją). Taki przykład z gier RPG, bądź MMORPG. Na początku szybko wbija się poziom, ale im dalej jesteśmy, im wyższy nasza postać ma poziom tym trudniej jest osiągnąć awans. I tak też jest w naszym życiu. Opanowanie podstaw to kwestia paru dni, tygodni. Osiągnąć zaawansowanie w tym to się robi to już lata!

Oglądałem ostatnio jeden z wykładów TED. To są takie prezentacje od ludzi (najczęściej sukcesu) dla ludzi. Jeden z nich mówił o nauce i o tym jak się nauczył grać na ukulele, chociaż nigdy nie grał na żadnym instrumencie. Potrzebował równe 20 godzin, aby nauczyć się podstaw i móc zagrać przed publicznością. Ciekawym stwierdzeniem również było, że aby być lepszym od przeciętnego człowieka, wystarczy poświęcić 20 godzin na daną czynność.  Na przykład naukę nowego języka, rysowanie, granie na pianinie. Ogólnie wszystko co jest możliwe do nauczenia się. Wykład możecie znaleźć tutaj:

I to jest prawda. Mogę to oprzeć na swojej osobie. Nie wiem ile dokładnie czasu poświęcałem na naukę każdej czynności, ale zgaduje, że coś koło tego było.

Pewnego dnia koleżanka oświadczyła mi, że jestem osobą, która szybko się nudzi. I  muszę się z nią zgodzić. Ma w tym 100% racji. Maksymalnie jestem w stanie skupić się godzinę nad danym zagadnieniem, a potem po prostu mnie tu nudzi. Ale… staram się robić to systematycznie. Doba co prawda ma 24 godziny, więc niektóre rzeczy odpuszczam i skupiam się na najważniejszych. Zajmowałem się naprawdę wieloma rzeczami. Rysowaniem, animacją, grafiką komputerową, tworzeniem filmów, pisaniem książek, szachami, graniem w piłkę, freestylem (takie sztuczki piłkarskie), ale na to wszystko brakowało systematyczności. Została jedynie gitara… która towarzyszy mi od 5 lat. A no i gry komputerowe, ale to raczej jako hobby poboczne :) Każdy potrzebuje chwilę relaksu. No i pisanie, ale pisać, moim zdaniem każdy umieć musi. Nie biorę pod uwagę tu dóbr kulturowych takich jak książki, filmy, seriale, bo to nie jest hobby. To jest spędzanie miło czasu. Chyba, że jesteście na tym punkcie totalnie zwariowani, znacie aktorów, scenarzystów, rok i miejsca produkcji. Wtedy to już jest hobby :)

Electric_guitar_(477101105)

 

Mimo, że to wszystko odpuściłem, to jednak umiejętności pozostały. Każdy musi być czymś zainteresowany. Ja moją przygodę z gitarą zacząłem w gimnazjum, kiedy to nudziłem się w wakacje i z tej nudy narodziła się umiejętność, którą staram się przekuć w talent. Było na początku ciężko. Nawet bardzo. Ale ta wytrwałość i systematyczność przerodziły się w pełno pozytywnych historii, nowe znajomości i wspaniałych ludzi :)

 

 

Pisałem już chyba wszędzie. No prawie… Tam gdzie miałem dostęp. Pierwsze były fora internetowe, które z czasem zamieniły się w blogowanie. Jak ktoś komuś odpisuje tekstem na pół ekranu, to już chyba jest coś nie tak? Trochę  mi to też się znudziło i tak szukałem swojego miejsca w świecie. Pamiętnik Gitarzysty ma nie zmieniony motyw od… początku. Myślę, czy czasem by go nie zmienić? Z drugiej strony myślałem o swoim własnym hostingu i domenie bez tego łącznika „wordpress”, ale daje sobie jeszcze czas. W końcu jestem jeszcze biednym studentem :)

Znajdziesz mnie na Twitterze, Google+, od niedawna na Facebooku… Poświęcałem dużo czasy na te trzy kanały społecznościowe i trochę tak… bez sensu. Google+ przekonało mnie połączeniem z YouTube, ale jak nie było ludzi, tak nie ma dalej. Nie przekonasz społeczności do siebie, jeżeli nie masz interesującej treści. Twitter… Może jeszcze kiedyś z niego skorzystam. Sprawdzał się w podróży pociągiem. Szybkie podejrzenie co „u ludzi” słychać. Mało merytoryczne, ale pozwala znaleźć ciekawe artykuły. Tak jakoś 1 artykuł na 100 tweetów.

Facebook. Niby istnieje. Ale czegoś w nim brakuje. Nie oferuje zebrania fanów poprzez treść, a jedynie poprzez znajomych. Dobra. Istnieje opcja reklamy. Ale to zdecydowanie nie jest obecnie na moją kieszeń.

Do tego dochodzi parę projektów. Pisałem dla bloga modowego w dziale muzyka i powoli rozkręcam bloga technologicznego. Ale na to wszystko oczywiście potrzeba czasu. I tak stał w miejscu mój pierwszy projekt. Mój szary pamiętnik. Dosyć już zakurzony, ale jednak.

Blogi mają to do siebie, szczególnie te nowe, że szybko zmienia się styl pisania autora. Ewoluuje on, od braku stylu, do własnej barwy. Po półrocznej przerwie myślę, aby znów się zabrać za pisanie pamiętnika. Tym razem na poważnie. Czy będą to kolejne puste słowa? Zobaczymy :)

Przez ten czas nabrałem całkiem pokaźnego doświadczenia. Łatwiej mi się pisze i nie muszę się do tego zmuszać. W końcu ta cała zabawa  ma mi sprawiać przyjemność. Kończąc ten przydługi wstęp do nowego oblicza, to chciałbym się z wami podzielić moim nowym odkryciem:

Lubię wykonania akustyczne. Mogłoby się wydawać, że są łatwiejsze w wykonaniu, jednak co do tego zdania są podzielone. Wykonania te lepiej słychać. A jak lepiej słychać to i błędy szybciej się wyłapie. Tempo musi być idealnie równe. Jedynie co się ratuje w tej opcji to solówki. Ich w akustycznych wersjach nie powinno być. Tak więc gitarzysta prowadzący może sobie odpocząć :)

Trzeba przyznać, że nagranie jest w bardzo dobrej jakości jeżeli chodzi o dźwięk. Nie przesterowywuje, nie faluje. Po prostu płynie! Zaleca się słuchać przy dobrym humorze!

Ludzie od zawsze coś robili. A to praca w polu, a to czytanie książek, nauczanie innych ludzi, wymyślanie teorii. Były też lenie co nic nie robiły. Ci najczęściej szybko marnie kończyli. No ale cóż. Takie życie. Jest również kategoria tych co robią coś cały czas, a mianowicie: sportowcy.

Od zawsze byli uwielbiani przez lud. W antycznym Rzymie byli wybierani jako walczący, biegający, rzucający. Krótko mówiąc, klasyczna olimpiada. Były organizowane igrzyska, były nagrody, było świetnie.

Ale teraz moje pytanie. Po co?!

Próbowałem tego. Chodziłem na siłownie przez prawie rok, a biegam od małolata. Ganiałem jak głupi za piłką, a nawet zdobyłem parę dyplomów (teraz leżą w szafce na samym dole). Ale ja wtedy byłem dzieckiem! To normalne, że człowiek za dzieciaka ma dużo energii i chce jakoś ją wyładować. Pobiegać parę razy w tygodniu rekreacyjnie rozumiem, ale biegać 10km dziennie, wyciskać ostatnie poty, tak po prostu bez powodu? No tego to ja już nie rozumiem.

Niektórzy powiedzą, że to lubią, że tak fajnie i w ogóle. Ale dla mnie to robienie rzeczy, której się nie do końca lubi. Z tego względu, też zrezygnowałem z siłowni. Z początku było fajnie. Człowiek stawał się silniejszy, cięższy, lepszy. Ale siedzieć na maszynie i robić 15 powtórzeń po cztery razy na każdą partię mięśni? Siedzieć 3h i po prostu bawić się ciężarkami? To jest fajne na początku, jak się doświadcza czegoś nowego. Też polecam spróbować i sprawdzić czy się podoba, ale dla mnie to straciło sens. Przez cały rok robić jedno i to samo (zmieniają się jedynie partie mięśni i dieta). Rozumiem jedynie ludzi, dla których siłownia to cel. Chcą być mistrzami w Kick-Boxingu, albo trenują jakiś dodatkowy sport, ale tak po prostu by się zmęczyć? To nie dla mnie…

Nawet piłka nożna ma cel. Bieganie z kulką po wymiarowym boisku i starać się trafić nią do bramki. Ale siłownia?

Są jeszcze ludzie, którzy chcą w przyszłości zostać sławnymi sportowcami. Sam taki byłem! Grać na wielkich stadionach w blasku fleszy i być na okładkach magazynów sportowych. Ale nie tędy droga. Jest tyle przeciwności losu, które mogą ci zmienić przyszłość, że to się nawet nie opłaca. Mała głupia kontuzja,( o którą uprawiając sport nie trudno ), może cię skreślić z listy na zawsze.

Już pomijam fakt ingerowania w swój układ biologiczny. Sportowcy mają diety, ale dla wielu to za mało. „Białka musi być 500g, a węglowodanów dziś więcej bo dziś kondycję robię”. Rozumiem naturalne suplementy, ale proszki? Proszę was…

Siłownia jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli mamy cel. Wszystko jest dobre jak ma się jakiś cel. Jeżeli chcemy zrzucić parę kilogramów, lub utrzymać formę, ale chodzić bo tak jest modnie? Bo tak jest fajnie? Minęły już ponad dwa tygodnie od nowego roku. 80 % ludzi zaczynających swoją przygodę z siłownią już odpuściło, a kolejne 10 % odpuści w następnym tygodniu :)

Bo człowiek to istota leniwa…

Pierwsze zdjęcie mam stąd, a drugie stąd o tu :)

wesolych swiatMamy 24 grudnia. To świetna okazja by złożyć wszystkim życzenia świąteczne, no i te noworoczne :)

Blog się rozwija. Z dnia na dzień mam większą ilość czytelników, co mnie niezmiernie cieszy :D Co czeka na was w następnym roku? Na pewno lepsze materiały, recenzje i opinie na temat produktów. Jestem początkującym blogerem, ale z dnia na dzień się rozwijam. Co się przydarzyło w tym roku, a czego troszkę żałuje, że nie zrobiłem lepiej? Na pewno zaniedbałem trochę stronę, ale to jeszcze da się poprawić :) Na pewno będę się starał pisać przejrzyście, lekkim językiem, aby teksty były niczym wyciągnięte spod pióra A. Mickiewicza, lub H. Sienkiewicza. No dobra… Wtedy to już na pewno bym was zanudził. W każdym bądź razie będzie to wszystko lepiej wyglądało :)

Co przydarzyło się w tym roku z ciekawych premier, i które udało mi się zapamiętać?

Z albumów muzycznych:

Świetny album Arctic Monkeys A.M. Bałem się tego co małpki z Londynu w studiu wykombinują. Poprzedni album „Suck it and See” nie był w mojej opinii najlepszy. Był zbyt spokojny, raczej dobry na sen, aniżeli do słuchania na mp3.

Nowy album Paramore o tym samym tytule co nazwa zespołu, mimo, że jest to już ich czwarty album. Jest on inny niż poprzednie. Bardziej podchodzi pod alternatywę, ale muszę przyznać, że miło się go słucha :)

Królowe epoki kamienia łupanego, czyli Queens of the Stone Age! I znów kolejny zespół, który całkowicie odszedł od standardów poprzednich płyt. Nowy album jest jedną wielką psychodelią. Teledysk zapowiadający album byłby świetnym Horrorem animowanym, gdyby był ciutkę dłuższy. Byłby z tego niezły animowany Musical-Horror. Jest w ogóle coś takiego?

Odchodząc od standardów Rocka, ale wciąż w nich pozostając. Niedawno ukazał się nowy album Eminema, którego producentem był magik zajmujący się najlepszymi zespołami Rockowymi i Metalowymi, czyli Rick Rubin. Mimo, że jest to Rap to muzyka jest przepełniona gitarowymi Riffami. Mimo, że rapu nie słucham to ten album rzeczywiście mi się spodobał :)

A co w świecie książek?

Mistrz horrorów wydał dwie ciekawe pozycje: „Joyland” oraz „Doctor Sleep”. Książki zebrały pozytywne opinie i co dziwne wielu moich znajomych chwyciło za wesołe miasteczko, mimo że nie są fanami czytania książek.

Nowy wiedźmin po raz kolejny podbija serca fanów. „Sezon burz” Andrzeja Sapkowskiego zdobywa wysokie noty, a tuż za rogiem nowa odsłona serii na Komputery i Konsole „Wiedźmin 3”. Czyżby to była sprytna akcja marketingowa? :)

Wśród gier komputerowych wielką premierę miało GTA V, które zebrało wyjątkowo wysokie oceny i sprzedało się w rekordowej ilości sztuk w pierwszych dniach premiery. Miały też premierę gry: Call of Duty: Ghosts oraz Battlefield 4. Do kin trafi niedługo film na podstawie gry Need for Speed, a EA Games postanowiło jak co roku zaskoczyć niczym zima kierowców nową odsłoną serii „Need for Speed: Rivals”.

To by było chyba tyle z tych ciekawszych tegorocznych premier, które przykuły moją uwagę. Wszystkim Życzę Wesołych Świąt, pełnych brzuchów no i do zobaczenia w przyszłym roku :)

Nie jestem im przeciwny. Sam często odtwarzam czyjeś piosenki., lecz jednak jest mała różnica, czy się gra dany utwór nutka w nutkę, czy stara się dodać coś od siebie.

Zauważyłem ostatnimi czasy pewne trendy. Nagle artysta ma swoje 5 min. Wszyscy słuchają jednej piosenki. Wszędzie ją słychać, w radiu, w telewizji. Po czym nagle wszyscy się nią nudzą i odchodzi w zapomnienie dopóki nie wyda nowego albumu/nowego przeboju. Jak to Andy Warhol kiedyś trafnie powiedział „W przyszłości, każdy będzie sławny przez 15 min.”. Z trendów, które pierwsze mi przychodzą na myśl, wcale nie jest rock/metal. Głównie to zauważa się w muzyce popularnej. Jakieś pół roku temu był modny kawałek Get Lucky, oraz Blurred Lines. Aktualnie zauważam rosnącą sławę LORDE – Royals. Nie mówię, że to źle, tylko bardziej irytuje mnie fakt, że większość coverów jest taka sama.

Dochodzę do takiego wniosku, że aktualnie młodzież świetnie potrafi odtwarzać muzykę, ale nie tworzyć. Posiadają niesamowite zdolności w graniu na gitarze, perkusji, basie, syntezatorze, ale nie potrafią tego wyrazić na swój własny sposób. Nie rozumiem tego, że cover ma 13 milionów wyświetleń, a własna kompozycja nie dobija nawet tysiąca. Jest to co prawda spowodowane nazwą, marką, brandem i wizerunkiem artysty, ale smuci mnie fakt, że tak słabo się wspiera nowych artystów.

Pieniądz rządzi światem. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Jedyną opcją by wyjść z ukrycia i otworzyć się na świat ze swoją muzyką jest granie w okolicznych pubach z nadzieją, że ktoś nas dostrzeże z wytwórni muzycznej i postanowi się nami zaopiekować. Jeżeli będziemy mieli to szczęście to zaczyna się etap zmian. Będziemy mieli narzucany przez wytwórnie styl, co mamy grać, gdzie mamy grać i jak mamy grać. Kontrakt z wytwórnią jest jak cyrograf. Osiągamy sukces, w zamian za oddanie swojej duszy. Ale czy ludzie to zaakceptują? Oni nie są głupi…

Nazwa zespołu jest jak marka. Kiedyś była tylko wizytówką. Aktualnie jest produktem, który można z łatwością sprzedać i czerpać zyski ze sprzedanych płyt i biletów na koncerty.

Człowiek od zarania dziejów czuł się samotny. Czy ktoś, kiedyś nigdy nie był sam? Nie czuł pustki? Z pewnością nie raz… Coraz więcej osób opuszcza swoje miasta, by wyruszyć w podróż za pracą, bądź chęcią zdobywaniem wiedzy. Tracimy przez to swoje stałe grono przyjaciół i często zostawiamy rodziny. Jesteśmy jak samotne wilki w nowym otoczeniu. Próbujemy poznać nowe osoby, ale często kontakt ogranicza się do spotkań w pracy, bądź w szkole.

comment_wbgafjFLDOeOH6q0C7pCh3rBnzXjA11k,wat400

Problem samotności się nawarstwia. Coraz częściej osoby te brną w internetowe znajomości. Próbują zaspokoić swoje wewnętrzne potrzeby obcowania z drugim człowiekiem. Serwisy internetowe wręcz zmuszają użytkowników do ingerowania w Social Media, oferując logowanie przez Facebooka i zapraszanie przez niego znajomych. Nie mówię, że to jest złe. Raczej mam na myśli to, że zmusza się nas na każdym kroku do przebywania dłużej przy komputerze, niż chcemy. Lajki, plusy, komentarze, łapki, oceny, opinie. To wszystko już jest wywieraniem wpływu na użytkownika by spędził pięć minut dłużej przy komputerze. Autorzy filmów, artykułów się co prawda przez to promują, zdobywają sławę, ale coraz częściej jest to robione na siłę.

Taki przykład z muzycznego światka. Profile na Facebooku zespołów to przeważnie produkt marketingowy. Brakuje mi w tym wszystkim kontaktu z artystą. Profile na Twitterze, to spam na temat nadchodzących koncertów, nowym albumie, płyt, koszulek, a nawet biżuterii. Artysta jest produktem medialnym, taką marionetką w w rękach wielkich koncernów muzycznych. Mimo to ludzie to lajkują, dają plusy i napędzają tą świetnie skonstruowaną machinę.

Rozumiem fakt, że ciężko by było z każdym fanem porozmawiać, odpowiedzieć na pytania, porozmawiać o nadchodzącym albumie, ale większość ( nie mówię, że wszyscy) ma to w dupie. Hajs się musi zgadzać. Muzycy dawniej często przechodzili przez etapy samotności, co skutkowało świetnymi albumami. Ukazywało to duszę artysty. Wykonawca był nagi z uczuć. Aktualnie jest goły, i to dosłownie bo tego właśnie wymaga  publiczność. Wyrażanie swoich rozterek i żali jest aktualnie niemodne. Nikt już nie tworzy muzyki uosabiając się ze swoimi kompozycjami.

Wracając do tematu samotności.

Wiele osób odłącza się od realnego życia. Kiedyś samotność była karą, aktualnie jest stylem życia. Jesteśmy samotni, bo tak jest nom wygodniej. Nie mamy obowiązków, zobowiązań, nie musimy się o nic martwić. W ten sposób wielu osobom żyje się lepiej.

comment_rkXJegkfK8nY4AgcZishawIeV8Z12TDt,wat

Często widuję w internecie narzekania na płeć przeciwną. A bo on/ona mnie zostawiła, zerwała przez SMSa, napisała na serwisie społecznościowym. Problemy są rozwiązywane wirtualnie, a nie realnie. Ludzie rozstają się nawet nie widząc swoich twarzy. Co niektórzy pompują umysł sztucznym wyobrażeniem o przyszłej połówce zapominając, że tak naprawdę świat to nie jest film romantyczny. Tu obowiązują inne zasady.

Układamy swoje życie opierając się na filmach, książkach, tak naprawdę żyjąc cudzym życiem. Życiem postaci wykreowanych przez autorów. Kiedy się w końcu obudzimy z tego snu? Kiedy wyjdziemy ze swojego kokonu i odważymy się poznać nowych ludzi, którzy nie będą tylko obrazkiem na monitorze?