Posts Tagged ‘muzyka’

Wykład gitarzysty i wokalisty Foo Fighters

Posted: Maj 27, 2015 by JPoczwarka in News
Tagi: , , ,

Opisuje on swoje początki z muzyką. Co go zmotywowało do złapania za gitarę. Czemu postanowił się temu poświęcić. Jakie trudności musiał przejść, aby móc oddać się swojej pasji.

Wykład jest niestety po angielsku, ale jak mieliście angielski w szkole, to myślę, że dacie radę :)

Reklamy

W skład tego utworu wchodzą akordy bez chwytów barowych, czyli G, C, e-moll oraz D. Ciekawy jest również riff :)

Akordy: http://tabs.ultimate-guitar.com/v/violent_femmes/blister_in_the_sun_crd.htm

Czyli co ja mam grać na gitarze? Często zadaje sobie to pytanie. Im dłużej gram, tym mniej rzeczy mnie inspiruje. Co wtedy robię? Wchodzę na YouTube i szukam. Czego? Coverów, nagrań live ulubionych zespołów, ciekawych oryginalnych wykonań przy użyciu innych instrumentów. Wczoraj odkryłem coś, co już znałem. Połączenie muzyki elektronicznej z gitarą. Ciężko połączyć obydwa gatunki, mimo, że ich nazwa może być podobna. Problem pojawia się przy nagrywaniu materiału. Gitara jest instrumentem, który całkiem ciężko się nagrywa. O wiele ciężej, niż instrument klawiszowy… ale łatwiej niż taką perkusję. Problematycznym w późniejszym etapie może być również mastering materiału i dodawanie efektów. Ale odkryłem rzecz o wiele ciekawszą. Covery przy użyciu gitary elektrycznej.

Tutaj macie miks dwóch piosenek + zagrane na gitarze.

Już się wcześniej z tą osobą spotkałem. Niesamowicie gra na gitarze. Jest w pewien sposób dla mnie inspiracją. Czemu? Przez sposób grania na gitarze. Gitarzyści  to dosyć leniwe istoty. Wybieramy dźwięki, które leżą najbliżej naszej obecnej pozycji palców. Przynajmniej ci z nas, którzy są początkujący. Potem można oczywiście tę umiejętność doskonalić, kierować się w inne rejony gryfu. Muszę przyznać szczerze, że sam jestem w tej kwestii leniwy. Postanowiłem to zmienić. Grać bardziej dynamiczniej. Rozpoczynając z pierwszego progu, a kończąc na 22. Muzyka elektroniczna w kwestii dynamiczności jest tego świetnym przykładem. Twórcy przez fakt edytowania swoich kompozycji mają tą możliwość. Gdyby przyszło im dawać koncerty live, z pewnością mieliby trudności.

Kolejny film jego produkcji. Tym razem cover Skrillexa:

Gitara rytmiczna, szybkie przejście slidem na solo, akcentowanie dźwięków, oraz wpadająca w ucho melodia. Te cechy musi posiadać w mojej opinii dobry utwór. I posiada. Z innych jego coverów polecam Feed Me:

Drugi temat. Kim są dinozaury rocka? Są to te zespoły, które grają ten gatunek muzyki od dłuższego czasu…, a czasami całe swoje życie. Kogo można do nich zaliczyć? Deep Purple, Rollin Stones, AC/DC, Led Zeppelin… wiele ich było. Chciałbym dziś napisać o tych ostatnich. Aktualnie w drodze do szkoły słucham ich pierwszej płyty. Jest świetna. Mimo że momentami nudzi to solówki Jimmiego Page to absolutne mistrzostwo. Większość kawałków z tej płyty już słyszałem. Good Times Bad Times, Communication Breakdown, czy Dazed and Confused powinien znać każdy. Jak stworzyć kawałek w taki sposób, aby było słychać gitarę basową, a co lepsze, aby było ją łatwo zapamiętać? Nagrać główny riff na basie, dać na początek, a elektrycznej pozostawić pojedyncze akcenty. Bas w How Many More Times jest idealnym tego przykładem.

Jednak co jest ciekawsze? Baby I’m Gonna Leave You.

Bardzo podobają mi się lekkie gitary o brzmieniu „akustycznym” w takich kawałkach. Nie jest to łatwe do zagrania. Trochę trzeba się wysilić, ale efekt jest zdumiewający. Tabulatura? Proszę bardzo :) http://tabs.ultimate-guitar.com/l/led_zeppelin/baby_im_gonna_leave_you_tab.htm W konwencji przypomina trochę Stairway to Heaven zagrane w odrobinie szybszym tempie. Jak ktoś lubi ostre przesterowane brzmienie, to polecam przyjrzeć się wcześniej wspomnianemu przeze mnie Good Times Bad Times http://tabs.ultimate-guitar.com/l/led_zeppelin/good_times_bad_times_tab.htm Zagrane w bardziej agresywnej formie. Szczególnie solówka sprawia mi problem. Ale jeszcze kiedyś ją opanuje :)

Wspominałem o gwiazdach? Oczywiście, nie chodzi mi, o te co świecą na niebie. Bardziej miałem na myśli, nasze „przyziemne” gwiazdy. Kto ogląda filmy? Piraci z Karaibów? Ktoś? Coś? Z pewnością. Główną rolę grał tam Johnny Depp pod postacią Jacka Sparrowa. Ale nie o filmach my tutaj, a o muzyce. Poza aktorstwem, zajmuje się on również graniem na gitarze. Szczerze? Był to dla mnie swego rodzaju szok. Ja rozumiem, jeszcze jakby to robił hobbistycznie, ale jemu to wychodzi całkiem nieźle. Ma nawet nagranie z Paulem McCartneyem, które znajdziecie pod tym linkiem:

Z kim jeszcze udało mu się zagrać? Lista jest dosyć spora. I ciekawa. ZZ Top, Aerosmith, Marilyn Manson, Oasis… Z ostatnimi grał na slide-guitar, ale to też się liczy. Prawda?

Która z gwiazd jeszcze gra na gitarze? Pewnie trochę ich by było… W końcu to dosyć popularny instrument. Będąc dalej w temacie filmów. Każdy z nas oglądał za dzieciaka filmy w telewizji. W poniedziałki wielkie hity, we wtorki trochę mniej, w środy jakaś komedia, a w piątek i sobotę znów hity, w których udział brali tacy aktorzy jak Jackie Chan, Chuck Norris, Arnold Schwarzenegger, Sylvester Stallone etc.

Ale były też filmy, gdzie ludzie się ciągle bili. Kto był w nich aktorem? Steven Seagal. Poza znajomością wschodnich sztuk walki, jaki się okazuje również gra na gitarze. Nie wierzycie? Sprawdźcie!

Zejdźmy już z tych aktorów, a zajmijmy się muzyką. Co mi ostatnio w głowie gra?

To!

Szczególnie gwizdy na początku łatwo wpadają w ucho. Próbowałem nawet zagrać je na gitarze, może nawet niedługo się z wami podzielę tabulaturą do nich. Stay Tuned! :)

Chcesz tabulatury teraz? Nie ma problemu… no prawie. Ale mam za to akordy! :D

http://tabs.ultimate-guitar.com/f/fitz_and_the_tantrums/the_walker_crd.htm

 

Trochę starsza lekcja. Dodaję teraz, bo zawsze odkładałem jej dodanie na później… aż w końcu w ogóle nie dodałem. Tak więc w końcu musiał nadejść ten dzień! Zastanawiam się nad większą ilością takich filmów. Mam strasznego lenia jeżeli chodzi o nagrywanie, ale usprawiedliwiam się tym, że z każdym odłożeniem lepiej gram, a wy możecie dostać lepszy materiał :)

Zastanawiam co by było lepsze. Własne riffy, gra z metronomem, czy covery? Jeszcze będę musiał to przemyśleć. Prawdopodobnie najbliższe lekcje będą z wykorzystaniem gitary akustycznej, bo nie posiadam wzmacniacza przy sobie (leży w pokoju prób).

Każdy ma swoją.

Lecz ten gust może się zmienić, ulegać przekształceniu. Jesteśmy tylko ludźmi. Elementy środowiskowe mają wpływ na to jacy jesteśmy, czego słuchamy, co oglądamy, gdzie pracujemy, jakie mamy aspiracje etc. Wszystko to zależy od miejsca i czasu. Nawet to jakiej muzyki słuchamy zależy od osób, które spotkaliśmy w swoim życiu. Słuchasz Metalliki, bo twój kuzyn kiedyś ci ją przedstawił, a Beatlesów, bo twoi rodzice byli ich fanami i przy ich muzyce się poznali. Twoja była dziewczyna słuchała Nirvany, ale odkąd się rozstaliście znienawidziłeś ten zespół, ale czasem lubisz do niego wrócić i przypomnieć sobie stare czasy. Queenu słuchała twoja ciocia, a babcia Leopolda Staffa. Dobra. Teraz się rozpędziłem za daleko. Ale wszystko ma na nas wpływ. Dosłownie. Dlatego też wykonawcy się dobijają do programów muzycznych i walczą o kontrakty płytowe. By o nich usłyszano i by wieść o ich muzyce trwała w radiu, telewizji, na YouTubie, w każdej formie, nawet w gazecie. Z tego powodu również skandal, mimo iż wywołuje tyle szumu jest jak woda na pustyni dla wykonawcy. Pozwala mu przez chwilę zrobić trochę szumu. Po takim wydarzeniu zapada się pod ziemię, i za parę lat wraca na scenę, gdy wszyscy już zapomnieli. Ale pamięć jednak została. Mniej o skandalu, a więcej o twórczości artysty.

I tak samo jest i ze mną. Może i nie słucham wykonawców skandalistów, a przynajmniej mniej mnie ta twórczość interesuje, bo jest to głównie domena muzyki PoP, ale klasyki nigdy nie odpuszczę. I tak kawałki, których nienawidziłem, stają się moimi ulubionymi. Przesłuchałem się już niektórymi piosenkami, bo ile razy można słuchać Nothing Else Matters? I tym sposobem Queen – Bohemian Rhapsody , z niezrozumienia stało się arcydziełem, Nine Inch Nails, z dziwnej muzyki awansowało do poziomu niezłego industriala, a ostatnia… tu już do akcji wkroczyła Pop-Kultura.

Wybrałem się jakiś czas temu do kina. Nie byłem pewny na co idę, bo był to czysty traf. Jak się okazało szczęśliwy. Sekretne życie Waltera Mitty. Tak zwał się ten film. Bym go określił jako spokojną komedię familijną. Ale ten moment… kiedy usłyszałem piosenkę, którą znałem, ale nie wiedziałem skąd pochodzi, jaki był jej tytuł. I wtedy mnie olśniło. Space Oddity. David Bowie. Była to jedna z piosenek, które w ogóle mi się nie podobały, ale wykorzystanie jej w filmie, wykonanie jako Cover, zaśpiewane przez Kritsen Wigg. Zakochałem się. W piosence oczywiście. Są trzy wersje, których bym mógł słuchać naprzemiennie.

1. Wersja z kosmosu nagrana na stacji kosmicznej NASA przez Chrisa Hadfielda

2. Wersja z filmu

3. „Oryginał”

Oryginalna wersja NASA została zdjęta, bo podpisali kontrakt z Bowiem jedynie na rok, ale ostały się kopie. Jedną z nich możecie właśnie obejrzeć. Oryginał jest dobry, ale lubię własną inwencję twórczą. Coś się wzorowało, ale postanowiono zrobić to inaczej i na własny sposób. W nowym otoczeniu.

By ze sceny zejść…

Posted: Kwiecień 3, 2014 by JPoczwarka in Artykuły
Tagi: , , , , , ,

Ale czy na pewno? Czy muzyk powinien przestać tworzyć?

Widzieliśmy już wiele wzlotów i upadków. Różnej rangi. Krajowej, światowej, miastowej. Upadek taki może wiązać się z zakończeniem działalności muzyka. W końcu prasa swoje zrobi… Często nawet lincz w internecie powoduje inne nastawienie do tworzenia. Kurt Cobain w ostatnim swoim liście pożegnalnym napisał „Lepiej spłonąć. Niż wyblaknąć”. To były oczywiście słowa Neila Younga, jednak w jego postaci przekazywały większy ładunek emocjonalny. Tworzył świetną muzykę i odszedł pozostając w naszej pamięci wiecznie młody. Czy stworzyłby coś lepszego? Nie wiadomo. Pozostawił w swoim życiowym pamiętniku puste kartki, które już nigdy nie będą zapisane.

Niektóre zespoły nie powinny kontynuować kariery. Wyciągać tekstów z szuflady i nagrywać… byle „coś” było. Led Zeppelin odeszli w wielkim stylu, jednak na horyzoncie widać ich nową płytę. Queen nie mógłby reaktywować się, gdyby nie zastępczy wokalista, który i tak nie zastąpi głosu Freddiego Merkurego.

Więc po co tworzyć? Po co nagrywać?

Jeżeli jesteście artystami i tworzycie, to będziecie wiedzieli o czym mówię. Ta chwila, gdy stworzycie „coś” i to „coś” się wszystkim podoba. Na koncertach widownia śpiewa z wami refren, na YouTube nagrywane są covery waszej piosenki, a w barach śpiewane są wasze piosenki na Karaoke. I wszyscy znają słowa, które wyszły spod waszych rąk. I to nie tylko dotyczy muzyki. Tworzycie grafikę w grach, okładki albumów muzycznych, czy dorabiacie sobie na kreowaniu rzeczywistości. A potem to co stworzyliście jest brane pod ocenę i wydawany jest werdykt. Tworzysz od wielu lat? Stwarzasz rzeczywistość? Nowe światy? Pamiętaj, że wpływasz wtedy w pewien sposób na życie innych. Powodujesz, że oddajesz cząstkę siebie, by ktoś inny mógł wcielić ją do swojego świata.

Czy warto ze sceny zejść? Tak… Ale tylko wtedy, gdy już tego nie czujecie. Nie ma sensu robić czegoś na siłę, ale trzeba pamiętać, że wciąż pozostają kartki do zapisana i piosenki do zaśpiewania :)

Pamiętajcie o kapodasterze na szóstym progu!

Tabulatura:

i see fire

Akordy:

isee fire akordy

 

Pamiętajcie by założyć Kapodaster!

Dla osób, które zbytnio nie mogą zrozumieć akordów to podaję:

happyzwrotkahappyrefren

 

Nauka poprzez stronę może być problematyczna tak więc postanowiłem ze sobą te dwie rzeczy połączyć.

Na blogu będę pisać akordy, tekst utworu i oryginalnego kompozytora, a na YouTube będę tłumaczyć jak zagrać piosenkę. Tak więc zaczynamy!

Piosenka ta składa się z czterech akordów: e-moll, C- dur, G-dur oraz D-dur. Jak złapać te akordy? Już opisuje:

crannberies

Nie jestem im przeciwny. Sam często odtwarzam czyjeś piosenki., lecz jednak jest mała różnica, czy się gra dany utwór nutka w nutkę, czy stara się dodać coś od siebie.

Zauważyłem ostatnimi czasy pewne trendy. Nagle artysta ma swoje 5 min. Wszyscy słuchają jednej piosenki. Wszędzie ją słychać, w radiu, w telewizji. Po czym nagle wszyscy się nią nudzą i odchodzi w zapomnienie dopóki nie wyda nowego albumu/nowego przeboju. Jak to Andy Warhol kiedyś trafnie powiedział „W przyszłości, każdy będzie sławny przez 15 min.”. Z trendów, które pierwsze mi przychodzą na myśl, wcale nie jest rock/metal. Głównie to zauważa się w muzyce popularnej. Jakieś pół roku temu był modny kawałek Get Lucky, oraz Blurred Lines. Aktualnie zauważam rosnącą sławę LORDE – Royals. Nie mówię, że to źle, tylko bardziej irytuje mnie fakt, że większość coverów jest taka sama.

Dochodzę do takiego wniosku, że aktualnie młodzież świetnie potrafi odtwarzać muzykę, ale nie tworzyć. Posiadają niesamowite zdolności w graniu na gitarze, perkusji, basie, syntezatorze, ale nie potrafią tego wyrazić na swój własny sposób. Nie rozumiem tego, że cover ma 13 milionów wyświetleń, a własna kompozycja nie dobija nawet tysiąca. Jest to co prawda spowodowane nazwą, marką, brandem i wizerunkiem artysty, ale smuci mnie fakt, że tak słabo się wspiera nowych artystów.

Pieniądz rządzi światem. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Jedyną opcją by wyjść z ukrycia i otworzyć się na świat ze swoją muzyką jest granie w okolicznych pubach z nadzieją, że ktoś nas dostrzeże z wytwórni muzycznej i postanowi się nami zaopiekować. Jeżeli będziemy mieli to szczęście to zaczyna się etap zmian. Będziemy mieli narzucany przez wytwórnie styl, co mamy grać, gdzie mamy grać i jak mamy grać. Kontrakt z wytwórnią jest jak cyrograf. Osiągamy sukces, w zamian za oddanie swojej duszy. Ale czy ludzie to zaakceptują? Oni nie są głupi…

Nazwa zespołu jest jak marka. Kiedyś była tylko wizytówką. Aktualnie jest produktem, który można z łatwością sprzedać i czerpać zyski ze sprzedanych płyt i biletów na koncerty.