Posts Tagged ‘uczucia’

Człowiek od zarania dziejów czuł się samotny. Czy ktoś, kiedyś nigdy nie był sam? Nie czuł pustki? Z pewnością nie raz… Coraz więcej osób opuszcza swoje miasta, by wyruszyć w podróż za pracą, bądź chęcią zdobywaniem wiedzy. Tracimy przez to swoje stałe grono przyjaciół i często zostawiamy rodziny. Jesteśmy jak samotne wilki w nowym otoczeniu. Próbujemy poznać nowe osoby, ale często kontakt ogranicza się do spotkań w pracy, bądź w szkole.

comment_wbgafjFLDOeOH6q0C7pCh3rBnzXjA11k,wat400

Problem samotności się nawarstwia. Coraz częściej osoby te brną w internetowe znajomości. Próbują zaspokoić swoje wewnętrzne potrzeby obcowania z drugim człowiekiem. Serwisy internetowe wręcz zmuszają użytkowników do ingerowania w Social Media, oferując logowanie przez Facebooka i zapraszanie przez niego znajomych. Nie mówię, że to jest złe. Raczej mam na myśli to, że zmusza się nas na każdym kroku do przebywania dłużej przy komputerze, niż chcemy. Lajki, plusy, komentarze, łapki, oceny, opinie. To wszystko już jest wywieraniem wpływu na użytkownika by spędził pięć minut dłużej przy komputerze. Autorzy filmów, artykułów się co prawda przez to promują, zdobywają sławę, ale coraz częściej jest to robione na siłę.

Taki przykład z muzycznego światka. Profile na Facebooku zespołów to przeważnie produkt marketingowy. Brakuje mi w tym wszystkim kontaktu z artystą. Profile na Twitterze, to spam na temat nadchodzących koncertów, nowym albumie, płyt, koszulek, a nawet biżuterii. Artysta jest produktem medialnym, taką marionetką w w rękach wielkich koncernów muzycznych. Mimo to ludzie to lajkują, dają plusy i napędzają tą świetnie skonstruowaną machinę.

Rozumiem fakt, że ciężko by było z każdym fanem porozmawiać, odpowiedzieć na pytania, porozmawiać o nadchodzącym albumie, ale większość ( nie mówię, że wszyscy) ma to w dupie. Hajs się musi zgadzać. Muzycy dawniej często przechodzili przez etapy samotności, co skutkowało świetnymi albumami. Ukazywało to duszę artysty. Wykonawca był nagi z uczuć. Aktualnie jest goły, i to dosłownie bo tego właśnie wymaga  publiczność. Wyrażanie swoich rozterek i żali jest aktualnie niemodne. Nikt już nie tworzy muzyki uosabiając się ze swoimi kompozycjami.

Wracając do tematu samotności.

Wiele osób odłącza się od realnego życia. Kiedyś samotność była karą, aktualnie jest stylem życia. Jesteśmy samotni, bo tak jest nom wygodniej. Nie mamy obowiązków, zobowiązań, nie musimy się o nic martwić. W ten sposób wielu osobom żyje się lepiej.

comment_rkXJegkfK8nY4AgcZishawIeV8Z12TDt,wat

Często widuję w internecie narzekania na płeć przeciwną. A bo on/ona mnie zostawiła, zerwała przez SMSa, napisała na serwisie społecznościowym. Problemy są rozwiązywane wirtualnie, a nie realnie. Ludzie rozstają się nawet nie widząc swoich twarzy. Co niektórzy pompują umysł sztucznym wyobrażeniem o przyszłej połówce zapominając, że tak naprawdę świat to nie jest film romantyczny. Tu obowiązują inne zasady.

Układamy swoje życie opierając się na filmach, książkach, tak naprawdę żyjąc cudzym życiem. Życiem postaci wykreowanych przez autorów. Kiedy się w końcu obudzimy z tego snu? Kiedy wyjdziemy ze swojego kokonu i odważymy się poznać nowych ludzi, którzy nie będą tylko obrazkiem na monitorze?

Do you want me to change?

Posted: Grudzień 8, 2012 by JPoczwarka in Wiersze
Tagi: , , , , , , ,


Czy mam się zmieniać?
Dla sławy?
Dla pieniędzy stałych.
Latać między chmurami.
Łapać rękoma skały.
Czy to jest to czego szukam, czego pragnę?
Nic nie znaczy już nic.
Nie zmienię się.
Choć mówiłem co innego.
Nie mam nic do stracenia.
Podążam chwilą wytchnienia.
Świat daje mi wybór.
Lecz, czy skorzystam z niego?
Mam pustą kieszeń.
I nie wstydzę się tego.

IV

Posted: Grudzień 31, 2011 by JPoczwarka in Pamiętnik Gitarzysty
Tagi: , , , ,

IV

Co spowodowało, że aż tak bardzo polubiłem muzykę? Pozwalała się oderwać od ziemi. Zapominasz o tym co się dzieje, grasz to co lubisz i tylko to się liczy. Wybijasz tempo stopą, słuchem przechwytujesz dźwięki, i starasz się stworzyć jak najbardziej spójną harmonię. Zapominasz o miejscu, w którym się znajdujesz. Ściany blakną. Oczami wyobraźni widzisz muzykę. Bo czy da się widzieć muzykę? Owszem, lecz potrzeba do tego maksymalnego skupienia, wręcz kontemplacji z gitarą. Nagle obraz znika. Zaczynasz odczuwać ból w opuszkach palców i nadgarstku. Możesz grać dalej, ale obraz będzie zamazany. Nie będziesz w stanie dostrzec otaczającej cię harmonii, gdyż cała uwaga będzie skupiona na cierpiącej ręce. I nagle uświadamiasz sobie, że siedzisz z gitarą. Cisza wypełnia  pokój. Podkład do którego grałem już dawno się skończył. Czas wrócić do szarej codzienności, zrobić sobie przerwę i wrócić do gry jutro.

Czas euforii minął. Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem na odbijające się światło lampki. Zapytałem samego siebie

– co to było?

Spojrzałem na odbijające się światło lampki nocnej. Miałem ustawioną ją do góry, by światło odbijające się od ściany rozświetlało cały pokój. Tworzyła ona swego rodzaju zorzę. Wróciłem wzrokiem do gitary. Na gryfie pojawiły się ogniste wyżłobienia, które pulsowały własnym światłem niczym serce, lecz nie parzyły. Z biegiem czasu zaczęły niknąć. Przypominało mi to magmę, która zastyga i zmienia kolor z czerwonego w szary. Nagle znikły całkowicie. Efekt był niesamowity. Postanowiłem pograć jeszcze chwilę, by zobaczyć to znów. Nic się takiego nie stało. Była to znów normalna gitara nieznanej firmy, którą zwałem „boską”. Co dziwniejsze sytuacja mnie w ogóle nie przestraszyła, choć powinna. Prawdopodobnie, gdybym na czajniku ujrzał takie wzorki od razu wzywałbym pomoc. Tym razem tą sytuacje pozwoliłem zachować dla siebie i nikomu o tym nie mówić. – Jeszcze wzięli by mnie za świra. Przez długi okres nie doświadczyłem podobnej sytuacji, ani uczucia. Z biegiem czasu zaczęło mi się wydawać, że był to sen i zacząłem nawet sobie tak wmawiać.

Przez okres wakacji nie poznałem nikogo nowego, choć zamierzałem, a cicha miłość zdążyła się wypalić. Wakacje choć słoneczne, minęły niczym sztorm. Burza myśli zdążyła ucichnąć.

W ten sposób minęło lato. Potem wrzesień, nowa szkoła, nowi znajomi. Jedna historia niesamowicie utrwaliła mi się w pamięci, a raczej cytat. Rozmowa z koleżanką przed pójściem do nowych szkół. Jakoby towarzystwo zmieniało ludzi. Powiedziałem sobie „nigdy się nie zmienię” – oczywiście się myliłem. Mówiąc wprost, okłamałem samego siebie, tą historię z pewnością kiedyś wam opowiem, lecz jeszcze nie teraz, nie w tym momencie.

Dziewczynę, która podobała mi się przez długi okres czasu wciąż spotykałem i spotykam do dziś w drodze do szkoły. To uczucie minęło, lecz wciąż miewam dziwny stan, gdy ją widzę  nawet przez sekundę. Efekt suchości w ustach i blokady w gardle. Tak, to była ta pierwsza i pewnie dlatego ją zapamiętam na długo.